Mit Mozarta kontra rzeczywistość: czego nie powie ci salzburski przemysł turystyczny
Każdego roku Salzburg odwiedza około dziewięciu milionów ludzi. Znaczna ich część przybywa głównie z powodu jednego człowieka: Wolfganga Amadeusza Mozarta, który urodził się tutaj 27 stycznia 1756 roku, spędził tu większość swoich pierwszych dwudziestu pięciu lat, a potem — to ta część, którą zwykle się pomija — opuścił Salzburg w 1781 roku i nigdy nie wrócił.
Nad tym ostatnim szczegółem warto się przez chwilę zatrzymać. Miasto, które reklamuje się bardziej agresywnie niż niemal jakiekolwiek inne miejsce w Europie na podstawie związku Mozarta z nim, to miasto, z którego Mozart przez całe dorosłe życie próbował uciec. Miał żal do arcybiskupa, który go zatrudniał. Uważał dwór za prowincjonalny. W swoich listach opisywał kulturę muzyczną miasta z czymś bliskim pogardzie. Gdy w końcu zerwał z arcybiskupem Colloredo w Wiedniu w 1781 roku — podobno po tym, jak Colloredo kazał go dosłownie wykopać z mieszkania — Mozart ani razu nie wrócił do Salzburga przez dziesięć lat, które mu pozostały. Zmarł w Wiedniu w wieku trzydziestu pięciu lat.
To nie jest powód, by nie odwiedzać miejsc związanych z Mozartem. Niektóre z nich są naprawdę poruszające. Ale to kontekst, który zmienia to, na co patrzysz, gdy je odwiedzasz.
Co właściwie pokazuje Geburtshaus
Miejsce urodzenia Mozarta przy Getreidegasse 9 jest najczęściej odwiedzanym budynkiem w Salzburgu i pod pewnymi względami zasługuje na ten status. Mieszkanie, w którym się urodził i spędził dzieciństwo, to prawdziwe osiemnastowieczne salzburskie mieszczańskie wnętrze — niskie sufity, małe okna, meble z epoki, ta domowa skala, która natychmiast sprawia, że historia cudownego dziecka wydaje się prawdopodobna, a nie mityczna. Stoisz w pokojach, w których czterolatek siadał przy klawiaturze i tworzył muzykę, która zdumiewała jego ojca.
Przedmiotem, który zatrzymuje większość ludzi, są skrzypce z dzieciństwa. Stoją w gablocie na drugim piętrze: maleńkie, kruche, niemal trzysta lat stare i bezsprzecznie prawdziwy przedmiot z prawdziwego dzieciństwa. Byłem w wielu muzeach kompozytorów i mają one skłonność do abstrakcji — rękopisy w gablotach, portrety, plansze objaśniające. Skrzypce w Geburtshaus nie są abstrakcyjne. Są konkretne. To instrument, który dziecko faktycznie trzymało.
Bilet kosztuje około 12 €. Tłumy w szczycie lata są realne, a kolejka przy wejściu na Getreidegasse może trwać dwadzieścia minut. Pójście wczesnym rankiem lub poza sezonem znacznie poprawia wizytę. Przewodnik o domu urodzin Mozarta kontra rezydencji porównuje oba miejsca szczegółowo, ale w skrócie: przyjdź tu najpierw, zatrzymaj się na dłużej na drugim piętrze i nie spiesz się przy skrzypcach.
To, czego Geburtshaus nie mówi zbyt bezpośrednio, to co Mozart myślał o Salzburgu. Plansze interpretacyjne skupiają się, dość rozsądnie, na muzyce i dzieciństwie. Odejście — i gniew, który je poprzedzał — jest odnotowane, ale nierozwijane. To zrozumiałe z perspektywy turystycznej. Jest mniej przydatne dla zrozumienia kompozytora.
Wohnhaus: niedoceniany i bardziej szczery
Po drugiej stronie Salzach, przy Makartplatz 8, znajduje się Mozarts Wohnhaus — rezydencja, w której rodzina mieszkała od 1773 roku do śmierci Leopolda Mozarta w 1787 roku. Jest znacznie rzadziej odwiedzany niż Geburtshaus i pod pewnymi względami bardziej satysfakcjonujący właśnie z tego powodu.
Wohnhaus został zniszczony podczas II wojny światowej i odbudowany. Nie ma atmosferycznej autentyczności mieszkania przy Getreidegasse i niektórzy odwiedzający uznają to za wadę. Myślę, że to chybia sensu tego, co oferuje Wohnhaus. Wystawy tutaj poważnie zajmują się relacją Mozarta z jego pracą — zawodowymi naciskami, ekonomią zamówień, sposobem, w jaki osiemnastowieczny kompozytor faktycznie zarabiał na życie. Jest tu więcej kontekstu o arcybiskupie, o pozycji nadwornego muzyka, o tym, dlaczego młody geniusz mógł uznać Salzburg za duszący.
Audioprzewodnik w Wohnhaus jest lepszy niż ten w Geburtshaus. Pokoje są większe i łatwiej się po nich poruszać. Jeśli odwiedzasz salzburskie Stare Miasto przez dwa lub więcej dni, Wohnhaus stanowi idealny drugi poranek, a nie drugi priorytet.
Koncerty: czym są, a czym nie są
Salzburg oferuje więcej koncertów Mozarta na kilometr kwadratowy niż jakiekolwiek inne miejsce na świecie. To zarówno zaleta, jak i problem. Zakres jakości jest ogromny, a materiały marketingowe — taktownie mówiąc — nie zawsze są nastawione na pomoc w rozróżnieniu między nimi.
Najlepszym doświadczeniem atmosferycznym jest Best of Mozart Fortress Concert na Hohensalzburg. Za około 45 € słuchasz muzyki kameralnej w średniowiecznej twierdzy, która góruje nad miastem nocą. Wykonawcami są zawodowi austriaccy muzycy. Repertuar jest dobrany pod kątem przystępności, a nie głębi — to nie jest pełne wykonanie symfonii, to program najważniejszych utworów zaprojektowany tak, by działał dla międzynarodowej publiczności — ale w tych ramach jest naprawdę dobry. Sceneria robi prawdziwą robotę.
Best of Mozart Fortress Concert: atmosferyczny wieczór muzyki kameralnej nad Starym MiastemMozart Concert w pałacu Mirabell kosztuje około 35 € i oferuje przewagę osiemnastowiecznej sali, którą znał sam Mozart. Akustyka jest kameralna, a wykonawcy to zwykle młodzi absolwenci konserwatorium, którzy grają z prawdziwym zaangażowaniem. To mniejsze doświadczenie niż koncert w twierdzy i bardziej osobiste.
Koncert Mozarta w pałacu Mirabell: muzyka kameralna w autentycznej scenerii z epokiOpcje koncertów z kolacją — kolacja mozartowska w Stiftsrestaurant St. Peter i podobne — sięgają 65 € i więcej. St. Peter to najstarsza restauracja w Europie Środkowej i sam ten fakt nadaje wieczorowi pewien ładunek. Muzyka jest dobra. Ale format kolacji oznacza, że jesz i słuchasz jednocześnie, co odpowiada jednym, a innych rozprasza. Przewodnik po najlepszych koncertach Mozarta w Salzburgu bardziej systematycznie omawia opcje; moim własnym zdaniem powinieneś wybierać na podstawie tego, czego naprawdę chcesz — koncertu albo kolacji z muzyką w tle — bo to naprawdę różne doświadczenia.
Tym, co łączy wszystkie te wydarzenia, jest coś ważnego: istnieją one, bo Mozart napisał niezwykłą muzykę. Turystyczna infrastruktura wokół nich jest często niezgrabna, a czasem cyniczna, ale zbudowana jest na czymś prawdziwym. Siedzieć w sali pałacu Mirabell, podczas gdy pianista przerabia sonatę, która została skomponowana, w pewnym sensie, dla tego miasta — nawet jeśli kompozytor doszedł do tego, że go nienawidził — to nie jest nic.
Prawdziwa Mozartkugel
Mozartkugel to kanoniczna salzburska pamiątka i ma własną mitologię oraz własną wersję problemu mitu kontra rzeczywistość.
Oryginał stworzył cukiernik Paul Fürst w 1890 roku, ponad wiek po śmierci Mozarta. Połączenie — pistacjowy rdzeń z marcepanu, otoczony nugatem i gorzką czekoladą — jest specyficzne, niezwykłe i bardzo dobre. Fürst nadal wytwarza je ręcznie w swoim sklepie przy Brodgasse 13, niedaleko Alter Markt. Występują w srebrnej i niebieskiej folii, nie są dostępne w supermarketach i kosztują nieco więcej niż wersje przemysłowe, bo robione są ręcznie w małych partiach. Znajdziesz je w witrynie sklepu Fürst jako drobny produkt na wynos albo w pudełkach upominkowych za około 25–30 € w zależności od rozmiaru.
Przewodnik po prawdziwej Mozartkugel omawia to ze wszystkimi szczegółami, ale kluczowe rozróżnienie jest proste: Fürst to oryginał, robiony w Salzburgu, ręcznie. Mozartkugeln marki Mirabell — te w czerwonej folii, które pojawiają się w każdym supermarkecie i sklepie z pamiątkami — produkowane są przemysłowo w salzburskiej fabryce przez firmę, która nabyła nazwę komercyjnie. Nie są złe. Nie są też oryginałem. Reber, bawarska marka w złotej folii, to zupełnie trzeci produkt.
Większość odwiedzających wyjeżdża z Salzburga z pudełkiem Mozartkugeln marki Mirabell, nie wiedząc nic z tego, co jest dokładnie tym, jak dział marketingu Mirabell zamierza, by to działało. Wersja Fürst jest lepsza, kosztuje mniej więcej tyle samo za sztukę i wymaga trzyminutowego spaceru, by ją zdobyć, zamiast wizyty w jakimkolwiek sklepie z pamiątkami. Wydaje się, że warto o tym wiedzieć.
Przemysł przesłania artystę
Najgłębszym problemem salzburskiego przemysłu mozartowskiego nie jest to, że jest nieuczciwy. Większość poszczególnych elementów — Geburtshaus, lepsze koncerty, czekoladki Fürst — to uprawnione zaangażowanie w coś prawdziwego. Problemem jest kumulatywne ujęcie. Gdy całe miasto organizuje się wokół jednego obrazu kompozytora, pewne aspekty tego kompozytora zostają podkreślone, a inne po cichu odłożone na bok.
Mozart, tak jak przedstawia go salzburski przemysł turystyczny, to barokowe cudowne dziecko, które należało do tego pięknego miasta nad Salzach i tworzyło w nim piękną muzykę. To częściowo prawda. Mozart pochodził z Salzburga, a jego wczesne dzieła zostały tu ukształtowane.
Ale Mozart jako fakt historyczny był również człowiekiem, który spędził dekadę, stając się coraz bardziej nieszczęśliwym w nadwornej posadzie, którą uważał za poniżającą, który pisał listy o Salzburgu z goryczą, którą niewygodnie się czyta, i który — gdy w końcu uciekł — spędził pozostałe dziesięć lat w Wiedniu, tworząc swoją najbardziej radykalną i odważną muzykę. Opery, które napisał w Wiedniu (Don Giovanni, The Marriage of Figaro, Così fan tutte) nie są wygodnymi dziełami. Są moralnie skomplikowane, czasem wywrotowe, a szczególnie w Don Giovanni angażują się w transgresję i karę w sposób, którego żadna broszura turystyczna nie zacytuje.
Ta wersja Mozarta — trudnego, zgorzkniałego, ostatecznie tragicznego artysty, który przerósł miasto, które teraz sprzedaje jego twarz na pudełkach czekoladek — nie jest niezgodna z odwiedzaniem Salzburga. Może faktycznie uczynić wizytę bardziej interesującą. Stojąc w małym mieszkaniu przy Getreidegasse, wiedząc, że dziecko, które tam dorastało, doszło do tego, by mieć żal do tego, co reprezentowało, dodaje doświadczeniu coś, co oficjalne ujęcie zwykle wygładza.
Dlaczego mimo to przyjechać
Nic z tego nie jest argumentem przeciw odwiedzaniu salzburskich miejsc związanych z Mozartem. To, mam nadzieję, argument za odwiedzaniem ich z otwartymi oczami.
Mieszkanie przy Getreidegasse jest naprawdę poruszające. Wohnhaus jest przemyślany i niedoceniany. Dobrze wybrany koncert — w twierdzy, w Mirabell, nawet w St. Peter — może być prawdziwym zaangażowaniem w niezwykłą muzykę w niezwykłej scenerii. Mozartkugel Fürst to dobra czekoladka, która ma przy okazji interesującą historię. Żadna z tych rzeczy nie jest fałszywa.
Czemu warto się opierać, to totalizująca wersja Mozarta-jako-Salzburga, którą projektuje miejska machina marketingowa — idea, że Salzburg i Mozart są po prostu synonimami, że miasto, które opuścił, jest miastem, które go wyjaśnia, że kupienie czekoladki, zobaczenie domu i pójście na koncert daje pełne zrozumienie tego, kim był. Nie daje, tak samo jak odwiedzenie Stratford-upon-Avon nie mówi ci wszystkiego o Szekspirze.
Spacer śladami Mozarta po Starym Mieście dobrze trafia w fizyczne miejsca. Kalendarz muzyki klasycznej pomaga z porą. Ale najprzydatniejszą rzeczą, którą możesz wnieść do każdego z tego, jest świadomość, że odwiedzasz miasto, które jeden z największych kompozytorów w historii przez całe życie próbował opuścić — i że to napięcie, zamiast umniejszać doświadczenie, czyni je znacznie bardziej interesującym.
Aby uzyskać szersze wprowadzenie do Salzburga jako miejsca do odwiedzenia, przewodnik dla nowicjuszy omawia praktyczny grunt. Miejsca związane z Mozartem to jedna część miasta, które wynagradza wytrwałą uwagę. Prawdziwy kompozytor jest tam gdzieś, pod srebrną folią.