Skip to main content
Hallstatt przed tłumami: przyjazd o 8:30

Hallstatt przed tłumami: przyjazd o 8:30

Wyjechałem z Salzburga o 7:15. To było zamierzone. Wszystko, co czytałem o Hallstatt — a napisano o Hallstatt bardzo dużo — wspominało o tłumach, autokarach wycieczkowych, kolejkach po te same siedem zdjęć, które pojawiają się na każdym blogu podróżniczym i w każdej austriackiej broszurze turystycznej. Powszechna rada brzmiała: przyjedź wcześnie. Potraktowałem tę radę poważniej niż większość ludzi najwyraźniej to robi i cieszę się, że tak zrobiłem.

Jazda z Salzburga do Hallstatt trasą bezpośrednią przez A10, a potem na południe przez dolinę Salzkammergut zajmuje około godziny. Miałem samochód, co czyniło to prostym. Komunikacją publiczną podróż trwa bliżej dwóch i ćwierć godziny (pociąg do Attnang-Puchheim, przesiadka do stacji Hallstatt, potem krótki prom przez jezioro), a logistyka utrudnia osiągnięcie bardzo wczesnego przyjazdu. Jeśli polegasz na komunikacji publicznej, prawdopodobnie przyjeżdżasz tymi samymi pociągami co wszyscy, co oznacza 10:00 lub później. To ma znaczenie, jak wyjaśnię.

Jak wygląda Hallstatt, zanim ktokolwiek przyjedzie

Zaparkowałem na parkingu Lahn na północnym krańcu wioski (5 € za poranek, tylko gotówka o 8:00) o 8:25. Na parkingu stało może piętnaście innych samochodów, głównie z austriackimi tablicami. Ścieżka brzegiem jeziora do właściwej wioski zajmuje około dziesięciu minut pieszo.

Pierwszą rzeczą, którą zauważyłem, było odbicie. Hallstatt leży na zachodnim brzegu Hallstätter See, wąskiego górskiego jeziora w Salzkammergut, a jezioro było o tej godzinie zupełnie nieruchome. Wioska — malowane domy ułożone na cienkiej półce między ścianą klifu a wodą, wieża luterańskiego kościoła kierująca się w górę, góry wciąż niosące płaty majowego śniegu w wyższych żlebach — odbijała się w jeziorze z precyzją niemal sztuczną. Od razu zrozumiałem, dlaczego ta wioska stała się viralem w sposób, na który żadna ilość lektury o niej mnie nie przygotowała. Jest naprawdę, nieprawdopodobnie piękna.

O 8:30 w wiosce było może sto osób, poruszających się w normalnym tempie, bez kolejek. Przeszedłem główną promenadą — Seestrasse — i zatrzymywałem się, kiedy tylko chciałem. Rynek, który po południu mieści jednocześnie cztery czy pięć grup wycieczkowych, miał piekarza rozkładającego stragan i dwie starsze kobiety rozmawiające przed sklepem. Kot spał na łodzi przywiązanej do pomostu. To było coś, co wydaje się zainscenizowane, ale jest po prostu wtorkowym porankiem w wiosce, która istnieje od czterech tysięcy lat.

Przewodnik po jednodniowej wycieczce do Hallstatt szczegółowo omawia logistykę. Istotny punkt jest taki: sama wioska, gdy możesz faktycznie przejść przez nią bez popychania, jest warta każdego frazesu, który o niej napisano. Problemem nie jest Hallstatt. Problemem jest 8000 dziennych odwiedzających, którzy przybywają między 11:00 a 16:00.

Kostnica (Beinhaus)

Katolicka kostnica przy kościele św. Michała to najbardziej niepokojąca i fascynująca rzecz w Hallstatt, a jakoś najrzadziej odwiedzana. Mieści się na szczycie kamiennych schodów od rynku, przylega do małego katolickiego kościoła z XII wieku. Kostnica zawiera około 1200 ozdobionych czaszek — większość pomalowana motywami kwiatowymi, imionami i datami — należących do dawnych mieszkańców Hallstatt, których szczątki ekshumowano z małego cmentarza przykościelnego, gdy miejsca zaczęło krytycznie brakować. Praktyka zaczęła się w XVII wieku i trwała do połowy XX wieku; ostatnią czaszkę dodano w 1995 roku.

Wejście do pomieszczenia wyłożonego malowanymi ludzkimi czaszkami jest naprawdę poruszające w sposób, którego fotografie do końca nie oddają. Malowidła nie są groteskowe — są staranne, wręcz pełne miłości, z wieńcami laurowymi, różami i datami przeżytych żyć. Niektóre mają imiona ludzi, którzy zmarli w XVIII wieku, a których czaszki spoczywają teraz na półce za szkłem, zwrócone ku tobie. Wstęp kosztuje 1,50 €. Spędziłem tam około dwudziestu minut i wyszedłem ze szczególnym uczuciem, że to miejsce skłoniło mnie do myślenia o czymś prawdziwym.

O 9:00 byłem jednym z trzech odwiedzających. Małe wnętrze kościoła — sufit pokryty freskami, drewniane ławki, ten szczególny zapach starego kamienia i woskowych świec — było puste. Zanim minąłem je z powrotem w południe, była już kolejka na zewnątrz.

Jak narastają tłumy

Oto, co faktycznie wydarzyło się w ciągu poranka, a warto to wiedzieć konkretnie:

O 8:30: mniej więcej 100 osób w wiosce, niemal żadnych kolejek nigdzie.

O 9:30: wyraźnie tłoczniej, ale wciąż do opanowania. Na promenadzie zaczynały się formować grupy, ale klasyczny punkt widokowy do zdjęcia znad brzegu jeziora miał wciąż tylko kilka oczekujących osób.

O 10:15: na parking Lahn przybyły pierwsze duże autokary. Patrzyłem z promenady, jak trzydzieści do czterdziestu osób przemieszcza się ścieżką dojazdową od parkingu. Potem kolejny autokar. Potem dwa następne. Do 10:30 Seestrasse z przechodniej zmieniła się w wolno posuwającą się.

O 11:00: wioska była na poziomie, o którym czytałem. Słynny punkt widokowy miał kolejkę. Na rynku odbywało się jednocześnie kilka wycieczek z przewodnikiem. Restauracje wywiesiły tablice „pełne do 14:00”. Piekarnia, w której o 9:00 kupiłem kawę, miała kolejkę na zewnątrz.

O 11:45: wyjechałem.

Miałem trzy godziny w Hallstatt, od 8:30 do 11:45, i były to trzy dobre godziny. Ludzie, którzy przyjechali o 11:00, mieli trzy godziny tej drugiej wersji Hallstatt. Obie grupy technicznie odwiedziły tę samą wioskę. Doświadczenie było zupełnie inne.

Jeśli planujesz tę wycieczkę, przewodnik o przeludnieniu Hallstatt zawiera dane o sezonowym i dziennym rozkładzie czasowym. Maj jest lepszy niż sierpień. Poranek jest zawsze lepszy niż popołudnie. Te dwa fakty razem wzięte obejmują większość kwestii planowania.

Kopalnia soli: warta 34 €

Kopalnia soli Hallstatt — Salzwelten Hallstatt — leży powyżej wioski, dostępna kolejką linowo-terenową (14 € w obie strony) lub szlakiem pieszym, który zajmuje około czterdziestu minut na nogach. Sama kopalnia działa nieprzerwanie od 7000 lat, co czyni ją najstarszą kopalnią soli na świecie i czynnym obiektem światowego dziedzictwa UNESCO jeszcze zanim wioska poniżej otrzymała ten status.

Wstęp z kolejką linowo-terenową to około 34 € za osobę za pełne doświadczenie. To najdroższa atrakcja w regionie i ta, która najbardziej skłania podróżnika dbającego o budżet do wahania. Poszedłem i uważam, że było warto.

Zwiedzanie kopalni trwa około godziny. Zakładasz biały bawełniany kombinezon na ubranie, schodzisz w głąb góry kombinacją wykutych tuneli i dwóch drewnianych zjeżdżalni (zjeżdżalnie są szybkie i naprawdę zabawne w sposób, którego się nie spodziewałem) i przechodzisz przez komory, gdzie sól wycinano ze skały dwa tysiąclecia przed założeniem Rzymu. Jest podziemne jezioro, które rozświetla się na czas zwiedzania — teatralne, ale skuteczne. Wśród eksponatów archeologicznych jest ciało z epoki brązu zakonserwowane w soli i odkryte w XIX wieku, prezentowane teraz z należną mu interpretacyjną starannością.

Najbardziej przekonała mnie skala działalności na przestrzeni czasu: głębokość wykopów, uwarstwione poziomy różnych er górniczych wykute w tej samej ścianie skalnej, poczucie nieprzerwanej ludzkiej pracy w jednym miejscu przez większość udokumentowanej historii. Dla każdego, kto interesuje się europejską prehistorią lub historią gospodarczą Alp, to naprawdę znaczące miejsce.

Kopalnia soli Hallstatt z kolejką linowo-terenową i Skywalk — bilet łączony obejmuje zwiedzanie kopalni, kolejkę linowo-terenową oraz platformę widokową Skywalk nad wioską.

Skywalk

Skywalk to platforma widokowa na zboczu nad Hallstatt, która wystaje nad dolinę i zapewnia widok z góry na wioskę i jezioro, który stał się niemal tak ikoniczny jak fotografia odbicia znad brzegu jeziora. Jest wliczony w bilet łączony do kopalni soli lub dostępny osobno za około 5 €.

Dotarłem na Skywalk o 10:30, co było wystarczająco wcześnie, by na platformie było może piętnaście osób. Widok na południe wzdłuż Hallstätter See, z wioską skupioną poniżej i masywem Dachstein bielejącym nad południowym krańcem jeziora, jest niezwykły. Lodowce Dachstein są stąd widoczne w pogodny dzień — przypomnienie, że stoisz na skraju właściwych Alp, nie tylko w ładnej austriackiej okolicy.

Sama platforma to przedłużenie ze szklaną podłogą, które części osób sprawia dyskomfort. Stanąłem na sekcji przy krawędzi przez około trzydzieści sekund, zanim zdecydowałem, że wolę solidne sekcje. Widok nie wymaga szklanej podłogi.

Szczery werdykt o Hallstatt

Hallstatt nie jest przereklamowane. Jest nadmiernie odwiedzane, a to różne rzeczy. Wioska, jezioro, górska oprawa, kostnica, kopalnia soli — wszystkie one są naprawdę znakomite. Doświadczenie przebywania tam latem między 11:00 a 16:00 jest naprawdę nieprzyjemne, jeśli jesteś wrażliwy na tłumy. Wersja wczesnoporanna to jeden z najlepszych poranków, jakie miałem w Alpach.

Praktyczne pytanie dla większości odwiedzających brzmi, czy wczesny start jest osiągalny. Z Salzburga samochodem — z całą pewnością; wyjedź do 7:30, a przyjedziesz przed 9:00. Komunikacją publiczną jest trudniej; pierwsze wykonalne połączenie kolejowe z Salzburga przybywa do Hallstatt gdzieś około 10:15–10:30, a do tego czasu autokary już tam są. W takim przypadku przewodnik po jednodniowej wycieczce do Hallstatt sugeruje albo opcję promu, albo wizytę poza sezonem (od października do kwietnia tłumy są dramatycznie mniejsze), albo zaakceptowanie warunków i skupienie się na tych częściach wioski, które są nieco rzadziej fotografowane.

Jeśli chodzi o Salzkammergut jako szerszy region, Hallstatt jest nagłówkiem, ale nie całą historią. St Wolfgang i St Gilgen są spokojniejsze i w nietłoczny poranek dają to samo uczucie spotkania gór z wodą, które czyni ten zakątek Austrii wartym podróży. Wracałem przez Mondsee i zatrzymałem się na kawę na wiejskim rynku, na którym o 13:00 w środę na początku maja stało dokładnie zero autokarów. To też jest Salzkammergut. Wystarczy poszukać tej jego wersji, która nie została jeszcze zapakowana.

Wizyta w Hallstatt, którą poleciłbym każdemu pytającemu: przyjedź przed 9:00, zrób najpierw kostnicę, wjedź kolejką linowo-terenową do kopalni soli do 10:00, bądź z powrotem w samochodzie do południa. Trzy i pół godziny, zrobione właściwie, są warte więcej niż całe popołudnie w tłumie.