Skip to main content
Cztery dni skacząc między jeziorami Salzkammergut

Cztery dni skacząc między jeziorami Salzkammergut

Istnieje wersja Salzkammergut, która istnieje niemal wyłącznie na Instagramie. Skupia się na jednej wiosce, jednym kościele odbitym w jednym jeziorze, powtórzonym na mniej więcej czterdziestu milionach zdjęć. Widziałem te zdjęcia. Powiedziano mi też, przez kilka osób, które tam były, że dana wioska jest jednocześnie wspaniała i wyczerpująca, piękna i ledwo przyjemna po 10:00 w lipcu.

Salzkammergut to pojezierze rozłożone na szerokim odcinku alpejskiej Austrii na wschód od Salzburga. Zawiera ponad siedemdziesiąt jezior, niektóre słynne, większość nie. Nazwa oznacza mniej więcej “posiadłość solna” — był to niegdyś jeden z najważniejszych regionów produkujących sól w Europie, a bogactwo z tego handlu zbudowało wioski, kościoły, kamienice wzdłuż brzegów jezior, które sprawiają, że region wygląda tak, jak wygląda.

Miałem cztery dni i samochód, i chciałem zrozumieć to miejsce, a nie zebrać jego najsłynniejsze zdjęcie. To, co następuje, to szczery opis tego, co znalazłem. Aby uzyskać szerszy przegląd regionu przed wyjazdem, przewodnik po Salzkammergut jest użytecznym punktem wyjścia.

Dzień pierwszy: Hallstatt zrobiony poprawnie

Hallstatt przyciąga całą uwagę i, w pełni lata, taką liczbę odwiedzających, która graniczy z absurdem. Wioska ma stałą populację około 800 osób. W szczytowe dni w sierpniu przyjmuje ponad 10 000 zwiedzających. Matematyka tego jest po prostu ponura.

Rozwiązanie jest proste i wymaga jedynie niedogodności: przyjedź przed 9:00. Wyjechałem z noclegu w Salzburgu o 7:00, przejechałem godzinę do Hallstatt — parkując w Lahn, na parkingu na północnym końcu, który jest mniej brutalny niż alternatywy — i spacerowałem główną nadjeziorną promenadą do 8:15. O tej godzinie wioska istnieje w czymś na kształt swojej prawdziwej formy. Woda jest nieruchoma, światło niskie i ciepłe, słynne odbicie kościoła-i-jeziora jest tam na powierzchni Hallstätter See bez ani jednego kija do selfie przerywającego je. Nieliczni poruszający się ludzie to głównie mieszkańcy, garstka wczesnych fotografów, niemiecka para z dużym psem.

Do 9:30 przyjeżdżały autokary.

Kopalnia soli nad wioską — jedna z najstarszych na świecie, z wyrobiskami sięgającymi epoki brązu — zajmuje około dwóch godzin i jest naprawdę interesująca, a nie tylko turystyczna. Wjeżdżasz małym pociągiem w głąb góry, zjeżdżasz drewnianymi zjeżdżalniami, których górnicy używali wieki temu, płyniesz przez podziemne jezioro i wychodzisz z jaśniejszym poczuciem, dlaczego ta nieprawdopodobna wioska w ogóle istnieje na skraju alpejskiego jeziora. Przewodnik Hallstatt skywalk i kopalnia soli opisuje logistykę.

Obiad w Hallstatt jest drogi jak na austriackie standardy, a jakość jest zmienna. Jadłem w Gasthäus Simony i uznałem go za kompetentny, ale niezbyt wyróżniający się. Do południa nadbrzeże było wolną rzeką ludzi poruszających się w przeciwnych kierunkach. Wyjechałem o 12:30, zadowolony, że zobaczyłem, co trzeba zobaczyć, i pojechałem na zachód drogą B166 w stronę Gosau.

Dzień drugi: Gosau, jezioro, do którego prawie nikt nie jeździ

Gosau jest około 20 kilometrów od Hallstatt drogą i równie dobrze mogłoby być innym krajem. Jeśli Hallstatt to Salzkammergut w swojej najbardziej wyreżyserowanej i odwiedzanej formie, Gosau to jego alpejski cień: trudniejszy do osiągnięcia, mniej wygodny i znacznie bardziej dramatyczny.

Gosausee to górskie jezioro na wysokości 933 metrów, otoczone stromymi zboczami i zwrócone bezpośrednio ku masywowi Dachstein — wielkiemu wapiennemu płaskowyżowi definiującemu południowy skraj Salzkammergut. Gdy podjechałem na parking i przeszedłem krótką ścieżką do jeziora, zatrzymałem się i powiedziałem na głos coś, czego tu nie zacytuję. Lodowiec Dachstein był widoczny na dalekim końcu jeziora, jego lód chwytał poranne światło, ściany skalne nad nim pionowe i szare. Rodzina jadła śniadanie przy stole piknikowym. Kobieta pływała. Łączna liczba widocznych ludzi wynosiła może piętnaście.

Spacer wokół dolnego Gosausee zajmuje około 90 minut w spokojnym tempie. Woda jest lodowato zimna nawet w sierpniu — popływałem chwilę i natychmiast wyszedłem — ale kolor jest tym rodzajem niebiesko-zielonego, który alpejskie jeziora robią najlepiej: nie turkusowo-tropikalny, lecz coś chłodniejszego i bardziej mineralnego, jakby kolor został przefiltrowany przez wapień.

Jest górne Gosausee powyżej granicy lasu, do którego dociera się gondolą (około 12 € w obie strony), która zyskuje kolejne kilkaset metrów wysokości i przybliża cię do lodowca Dachstein i Krippenstein. W pogodny dzień widoki stąd są jednymi z najlepszych w całym regionie. Spędziłem tu większość popołudnia, chodząc szlakami wzdłuż dolnej krawędzi lodowca, i zszedłem tuż przed ostatnią gondolą.

Sama wioska Gosau jest mała i cicha, z garstką restauracji i Gasthöfe. Jadłem kolację w Pension Kogler — prosta austriacka kuchnia, gulasz i Märzen z lokalnego browaru, i stolik na tarasie z widokiem z powrotem na góry. Koszt kolacji: około 18 €. Kontrast z Hallstatt był znaczny.

Aby uzyskać więcej szczegółów o tym, co zobaczyć w Gosau i Dachstein, dedykowany przewodnik dogłębnie opisuje lodowiec i punkty widokowe.

Dzień trzeci: Wolfgangsee i kolej Schafberg

Wolfgangsee to dłuższe, niżej położone jezioro na północ od masywu Dachstein, łączące wioski St. Gilgen na zachodnim końcu z St. Wolfgang na wschodnim. To jedno z najcieplejszych jezior w Salzkammergut — pływanie tu w sierpniu jest naprawdę przyjemne, a nie heroiczne — i ma szczególny rodzaj łatwej, dostatniej urody: pomosty łodzi, nadjeziorne kawiarnie, stare hotele z malowanymi okiennicami.

St. Wolfgang to cel na tym jeziorze. Wioska słynie z Weißes Rössl — gospody Pod Białym Koniem — która działa od XV wieku i została uwieczniona w operetce z 1930 roku, która stała się jednym z najpopularniejszych dzieł swojej epoki. Oryginalny budynek, z nadjeziornym tarasem, jest nadal hotelem i nadal funkcjonuje jako restauracja. Napiłem się kawy na tarasie i obserwowałem łodzie przypływające i odpływające. Ceny odzwierciedlają dziedzictwo operetki: planuj budżet odpowiednio.

Prawdziwym powodem, by być w St. Wolfgang latem, jest kolej zębata Schafberg. Schafbergbahn to wąskotorowa kolej parowa — lokomotywy są oryginałami z końca XIX wieku, wciąż opalane węglem — która wspina się 1190 metrów przewyższenia na szczyt Schafberg (1783 m) w około 35 minut. Widoki ze szczytu obejmują osiem jezior jednocześnie w pogodny dzień: Wolfgangsee bezpośrednio poniżej, Mondsee, Attersee, Traunsee dalej na północy, a w najpogodniejsze dni krawędź lodu Dachstein na południu.

Kolej kursuje od maja do października i rezerwuje się ją z dużym wyprzedzeniem latem. Bilet w obie strony kosztuje około 45 €. Zarezerwowałem dwa tygodnie wcześniej i byłem z tego zadowolony. Szczyt ma mały hotel i restaurację, która działa w jakiejś formie od 1862 roku — hotel Schafbergspitze, pierwotnie zbudowany jako pawilon myśliwski dla cesarza Franciszka Józefa. Zjadłem obiad na szczycie, miskę Gulasch, patrząc na północ na widok, który byłby znajomy dziewiętnastowiecznym turystom i pozostaje zasadniczo niezmieniony.

Przewodnik po St. Wolfgang i kolei Schafberg zawiera logistykę rezerwacji i zalecenia co do pory.

Popołudnie spędziłem na zachodnim końcu jeziora, pływając z pomostu w Fürberg — maleńkiej nadjeziornej osadzie między dwiema wioskami — w wodzie, która miała pewnie 22°C, co w Salzkammergut stanowi naprawdę ciepło. Światło na jeziorze późnym popołudniem, góry odbijające się w nieruchomej wodzie, odległy dźwięk silnika promu: to alpejska fantazja jeziorna w swojej nieskomplikowanej formie.

Dzień czwarty: Mondsee — i argument za niedocenianymi

Ostatniego ranka pojechałem na północ do Mondsee, które jest jeziorem, o którym prawie nikt nie wspomina, gdy mówi o Salzkammergut, a które jest, pod pewnymi względami, najprzyjemniejszym z nich wszystkich.

Mondsee ma kształt sierpa księżyca — stąd nazwa — i leży na północnym skraju pojezierza, bliżej Salzburga niż Hallstatt i znacznie mniej odwiedzane. Jezioro jest szerokie i stosunkowo płytkie, co oznacza, że nagrzewa się szybciej niż głębokie alpejskie jeziora dalej na południu. Do sierpnia temperatura wody rutynowo wynosi 24–26°C. Pływanie tutaj nie jest aktem zimnowodnej odwagi; to po prostu pływanie.

Samo miasteczko Mondsee jest małe i przyjazne pieszym, z barokowym opactwem benedyktynów w centrum — Bazyliką Mondsee, z żółtą fasadą i bliźniaczymi wieżami. Ten kościół będzie znajomy każdemu, kto widział Sound of Music: pełni rolę kościoła ślubnego w sekwencji otwierającej film. W praktyce oznacza to skromną liczbę filmowych turystów fotografujących nawę danego dnia, a nie tłumy w lokalizacjach zdjęciowych Sound of Music bliżej Salzburga. Kościół jest piękny sam w sobie, niezależnie od filmu.

Pływałem z miejskiej plaży rano, która była już pełna austriackich rodzin robiących dokładnie to, co robi się nad ciepłym jeziorem w sierpniu — leżąc na ręcznikach, czytając, wysyłając dzieci do wody, kupując lody od mobilnego sprzedawcy. Cena lodów tutaj wynosiła 2,20 €. W Hallstatt wynosiła 3,80 € za coś identycznego. Ta różnica wydawała się dość trafnie podsumowywać różnicę między tymi dwoma miejscami.

Obiad w mieście był w Gasthof na głównym placu: Wiener Schnitzel z Erdäpfelsalat (austriacka ciepła sałatka ziemniaczana doprawiona octem i olejem zamiast majonezem), pół litra Zweigelt i Apfelstrudel od kobiety, która wydawała się robić je na bieżąco przez cały dzień. Łączny koszt: 22 €. Siedziałem godzinę po jedzeniu, nie czując potrzeby zwolnienia stolika. Żadnej presji turystycznej, żadnych grup autokarowych. Po prostu miasteczko Salzkammergut radzące sobie z letnim wtorkiem.

Przewodnik po Mondsee opisuje obszar wokół jeziora bardziej szczegółowo, w tym najlepsze miejsca do pływania i prehistoryczne stanowiska palafitów, które umieściły Mondsee na liście UNESCO.

Szczery werdykt o Hallstatt

Hallstatt zasługuje na reputację jednej z najpiękniejszych wiosek w Alpach. Połączenie jeziora, historii kopalni soli, malowanych nadjeziornych domów i wapiennych klifów wznoszących się bezpośrednio za wioską jest naprawdę niezwykłe. Nie jest przereklamowane pod względem urody. Jest znacznie przereklamowane pod względem możliwości zwiedzania w szczycie sezonu.

Gdybym doradzał komuś z czterema dniami w Salzkammergut, powiedziałbym mu: zobacz Hallstatt, ale zobacz je pierwsze, zobacz je wcześnie i nie czyń go centralnym punktem wizyty. Centralnym punktem powinno być prawdopodobnie Gosau — dla czystego alpejskiego dramatyzmu bez tłumów — albo Schafberg — dla połączenia historycznej kolei i wyniesionego widoku — albo Mondsee, dla prostej przyjemności pływania w ciepłej wodzie bez płacenia za to cen Hallstatt.

Salzkammergut to wielkie, zróżnicowane i w dużej mierze hojne miejsce. Nagradza ruch. Autobus hop-on hop-off Salzkammergut łączy główne miasta nad jeziorami, jeśli nie masz samochodu, choć rozkłady wymagają uwagi. Samochód pozostaje najbardziej elastyczną opcją.

Do planowania dłuższego pobytu łączącego te jeziora z samym Salzburgiem 4-dniowy plan Salzburg i Salzkammergut obejmuje całą pętlę w ustrukturyzowanym formacie. Jeśli podchodzisz do regionu z Salzburga w jeden dzień, przewodnik po wycieczce jednodniowej do Hallstatt zawiera wszystko, czego potrzebujesz do sprawnej wizyty. A jeśli chcesz zrozumieć, kiedy jechać i czego unikać, przewodnik o przeludnieniu Hallstatt warto przeczytać przed cokolwiek zarezerwujesz.

Ostatnią rzeczą, jaką zrobiłem przed powrotem do Salzburga czwartego wieczoru, było jeszcze jedno pływanie w Mondsee, z trawiastego brzegu na cichszym północnym wybrzeżu, gdzie trzej miejscowi nastolatkowie robili leniwe skoki z drewnianego pomostu. Jezioro było nieruchome, światło złociło się, a Schafberg był widoczny na południowym horyzoncie. Żadnych autokarów. Żadnych fotografów. Tylko woda.

To jest Salzkammergut warte odnalezienia.