Powolne podróżowanie po Salzkammergut: tydzień, pięć jezior, bez pośpiechu
Plan, gdy przybyłem do Bad Ischl w niedzielne popołudnie w lipcu, był celowo niedramatyczny. Wynająłem pokój w pensjonacie nad miastem na sześć nocy. Miałem samochód, regionalny bilet autobusowy jako rezerwę i żadnych rezerwacji na cokolwiek — żadnych zarezerwowanych wycieczek, żadnych z góry wykupionych godzin wstępu, żadnego harmonogramu. Jedynym zobowiązaniem było zostać w Salzkammergut przez cały tydzień i oprzeć się ciągnięciu z powrotem do Salzburga, który leży około godziny na zachód i wywiera znaczną siłę grawitacyjną na większość planów w tej części Austrii.
Chcę ci opowiedzieć o tym tygodniu. Nie jako o zalecanym planie podróży — twój tydzień byłby inny — lecz jako dowód, że Salzkammergut to zupełnie inne miejsce, gdy dasz mu czas.
Czego brakuje w wycieczce jednodniowej tylko do Hallstatt
Standardowe podejście do Salzkammergut z Salzburga obejmuje całodniową wycieczkę autobusową: wyjazd z Salzburga o 9:00, przyjazd do Hallstatt późnym rankiem, spędzenie tam trzech do czterech godzin, powrót po południu. W pogodny dzień latem wycieczka wypełnia się do ostatniego miejsca. Hallstatt jest naprawdę piękny — nadjeziorna wioska, kościół z kostnicą, kopalnia soli nad miastem — a trzy godziny wystarczą, by zobaczyć najważniejsze atrakcje.
Ale trzy godziny w jednej wiosce to nie to samo co poznanie Salzkammergut. Pojezierze obejmuje mniej więcej 2700 kilometrów kwadratowych alpejskiego terenu, ponad siedemdziesiąt jezior i ciąg małych miasteczek, które nie mają ze sobą prawie nic wspólnego oprócz wody. Hallstatt jest najbardziej dramatyczny. Mondsee jest najcieplejszy i najlepszy do pływania. Bad Ischl to miejsce, gdzie cesarz austro-węgierski spędzał lato i gdzie społeczna architektura XIX wieku jest wciąż widoczna w Kurparku i uzdrowiskowych promenadach. Gosau ma górskie jezioro zasilane lodowcem u stóp Dachstein, o którym większość odwiedzających nigdy nie słyszała. St. Wolfgang ma kolej parową, która wspina się na Schafberg na 1782 metry.
Żadnego z tych miejsc nie da się streścić. Odsłaniają się przez specyficzną jakość światła o 7:00 w spokojny poranek nad jeziorem, przez dźwięk dzwonu kościelnego niosącego się nad wodą, przez to, co dzieje się, gdy znajdujesz się bez konkretnego miejsca, gdzie trzeba być, o 16:00 w ciepły czwartek.
Poniedziałek: przyjazd do Bad Ischl
Pojechałem do Bad Ischl z Salzburga w niedzielę, by dać sobie pełny pierwszy dzień w poniedziałek. Bad Ischl nie jest najbardziej bezpośrednio fotogenicznym miejscem w Salzkammergut — to Hallstatt, ze znaczną przewagą — ale jest najbardziej wielowarstwowy. Cesarz Franciszek Józef spędził tu sześćdziesiąt lat. Jego willa, Kaiservilla, wciąż stoi nad miastem w swoich ogrodach, a wnętrze zachowano mniej więcej tak, jak je zostawił: trofea myśliwskie, portrety, czynny gabinet, biurko, przy którym podpisał deklarację wojny w 1914 roku, która rozpoczęła I wojnę światową. Ten przedmiot — drewniane biurko w letniej willi w uzdrowisku w Alpach — ma osobliwy ładunek.
Samo miasto biegnie wzdłuż zbiegu rzek Traun i Ischl. Kurpark, oficjalny ogród uzdrowiskowy, to miejsce, do którego idziesz wieczorem. Jest staroświecki w najlepszym sensie: orkiestra dęta gra z muszli koncertowej w weekendowe wieczory, są kute żelazne ławki, ścieżki biegną wzdłuż rzeki. Napiłem się kawy w Konditorei Zauner, która jest wiodącą cukiernią w mieście od 1832 roku i która wytworzyła Zaunerstollen, który Franciszek Józef podobno jadł na śniadanie przez większość poranków swojego ischlskiego życia. Zostałem około dwóch godzin. Nie było powodu do pośpiechu.
Wstęp do Kaiservilli kosztuje około 17 € za zwiedzanie wnętrza z przewodnikiem. Warto specjalnie dla biurka i dla osobliwej intymności prywatnych pomieszczeń, które wydają się, jakby Franciszek Józef wyjechał do Wiednia trzy tygodnie temu, a nie sto lat temu.
Wtorek: Schafberg o świcie
Plan na wtorek wymagał jedynej rezerwacji z wyprzedzeniem w całym tygodniu. Kolej zębata Schafberg odjeżdża z St. Wolfgang i wspina się na 1782 metry na napędzanym parą systemie zębatkowym, który działa od 1893 roku. W pełni lata zapełnia się wcześnie. Zarezerwowałem pierwszy odjazd — 7:10 — właśnie z tego powodu.
Dojazd z Bad Ischl do St. Wolfgang zajmuje około dwudziestu pięciu minut cichą drogą biegnącą wzdłuż wschodniego brzegu Wolfgangsee. O 6:45 jezioro było zupełnie płaskie, zalesione wzgórza odbijały się w nim z precyzją, która sprawiała, że powierzchnia wyglądała jak obraz. Prawie nie było innych samochodów. Parking przy pomoście łodzi w St. Wolfgang był pusty z wyjątkiem dwóch rowerzystów sprawdzających swoje torby.
Sama kolej to poważny element dziewiętnastowiecznej inżynierii. Wagony są drewniane, lokomotywa pali prawdziwy węgiel, a wjazd przez las i przez otwarte alpejskie łąki zajmuje około czterdziestu minut. Na szczycie, w pogodny poranek, widać pełny rozmach Salzkammergut — Wolfgangsee bezpośrednio poniżej, Mondsee dalej na północy, Attersee za nim, a na południowym horyzoncie masyw Dachstein i jego pozostały lodowiec. Königssee w Bawarii jest widoczne w bardzo pogodny dzień, tuż za niemiecką granicą.
Spędziłem dwie godziny na szczycie. To zaleta jazdy pierwszym pociągiem: masz szczyt w dużej mierze dla siebie, dopóki nie przyjedzie drugi odjazd. Napiłem się kawy w restauracji na szczycie i usiadłem na ławce na tarasie, obserwując, jak cienie chmur przesuwają się po jeziorach poniżej. Zanim pasażerowie drugiego pociągu pojawili się na górze, już zaczynałem schodzić.
Przewodnik po Wolfgangsee i artykuł o kolei Schafberg oba opisują logistykę bardziej szczegółowo. W skrócie: jedź najwcześniejszym możliwym pociągiem, spędź na szczycie co najmniej dziewięćdziesiąt minut i zarezerwuj pociąg powrotny na kilka godzin po wjeździe.
Środa: Mondsee
Mondsee to najcieplejsze z jezior Salzkammergut — woda osiąga 26 czy 27 stopni Celsjusza pod koniec lipca, co jest naprawdę wystarczająco ciepłe, by pływać bez heroizmu. Miasteczko na północnym końcu jeziora jest małe i ciche, barokowy kościół słynny ze sceny ślubu w Sound of Music stoi na rynku, a ścieżka rowerowa okrążająca większość jeziora to jedna z lepszych tras rowerowych w regionie.
Wypożyczyłem rower w wypożyczalni w pobliżu pomostu w Mondsee za 18 € na dzień i spędziłem poranek na jeździe. Ścieżka wzdłuż zachodniego brzegu jest w większości płaska, biegnie między jeziorem a stromym zalesionym zboczem. Jest kilka miejsc do pływania — małe kamieniste plaże, trawiaste nadjeziorne tereny — i zatrzymałem się przy jednym na około godzinę około 11:00. Woda była dokładnie tak ciepła, jak obiecano. Wzgórza na drugim brzegu odbijały się w migotaniu. Była rodzina z małymi dziećmi i dwóch starszych mężczyzn uprawiających poważne pływanie w kółko, które austriaccy mężczyźni w pewnym wieku wydają się być konstytucyjnie zobowiązani wykonywać.
Po południu zwiedzałem miasteczko. Muzeum opactwa Mondsee jest skromne, ale warte uwagi dla zrozumienia historii miasta jako średniowiecznego ośrodka kościelnego. Sam kościół jest bezpłatny i naprawdę piękny w szczególny sposób barokowych alpejskich kościołów — całe złoto i biały stiuk, i nieproporcjonalna ilość fresków na suficie jak na miasto tej wielkości.
Przewodnik po Mondsee wchodzi w więcej szczegółów co do tego, gdzie jeść i pływać. Moja rekomendacja na kolację to jeden z nadjeziornych Gasthäuser na wschód od pomostu — konkretna nazwa się zmienia, ale kryteria są proste: poszukaj czegoś ze stolikami zwróconymi ku wodzie, menu zawierającym świeżą Reinanke (lokalną sieję) i rozsądną kartą win.
Czwartek: Gosau i Gosausee
Gosau to dolina biegnąca na południe od małej wioski u podstawy masywu Dachstein. Większość odwiedzających Salzkammergut nigdy tam nie jedzie. Nie jest na głównych trasach autobusowych, nie ma dobrze znanej wioski z nadbrzeżną promenadą, a jej główna atrakcja — Gosausee, górskie jezioro na wysokości 933 metrów — wymaga albo jazdy w górę krętą drogą doliny, albo długiego spaceru.
Pojechałem. Gosausee jest zasilane lodowcem, i nawet w lipcu woda jest zimna — czysto zielono-niebieska, z lodowcem Dachstein widocznym na dalekim końcu doliny nad drzewami. Górne Gosausee, do którego dociera się kolejką linową lub pieszo z dolnego jeziora, leży na wysokości 1450 metrów i ma lodowiec wystarczająco blisko, by poczuć chłód promieniujący z lodu.
Wypożyczyłem łódź wiosłową na dolnym Gosausee za 12 € za godzinę. To, jestem gotów argumentować, jedno z najlepszych 12 € dostępnych w Austrii. Jezioro jest na tyle małe, że pojedyncza godzina pokrywa dużą jego część, cisza jest niemal całkowita, a odbity widok Dachstein ze środka wody jest kompozycyjnie idealny w sposób, który wydaje się niemal niesprawiedliwy.
Nie napotkałem innego turysty przez pierwsze czterdzieści minut poranka. Kilku turystów pieszych pojawiło się na szlaku wzdłuż północnego brzegu około 10:00. To wszystko.
Przewodnik po Gosau i Dachstein opisuje opcje wędrówek i kolejkę linową na Krippenstein — wyższy szczyt z platformą widokową nad lodowcem. Jeśli masz pełny dzień w Gosau, górne jezioro i kolejka linowa Dachstein razem tworzą bardzo kompletny górski dzień bez tłumów, które Dachstein przyciąga od strony Hallstatt.
Piątek: Hallstatt, w końcu
Zostawiłem Hallstatt na piątek, częściowo by skontrastować je ze wszystkim innym, co widziałem, a częściowo dlatego, że pod koniec tygodnia miałem wystarczająco kontekstu, by zrozumieć, co czyni je innym.
Hallstatt jest inne. Wioska jest naprawdę niezwykła — koncentracja pomalowanych domów ułożonych w stos między ścianą skalną a Hallstättersee jest niepodobna do niczego innego w Austrii, a być może gdziekolwiek. Kościół z kostnicą pełną zdobionych czaszek jest makabryczny w sposób, od którego trudno oderwać wzrok. Kopalnia soli nad wioską działa od trzech tysięcy lat i oferuje historię europejskiej cywilizacji skompresowaną w jednym szybie w górze.
To, czego brakuje odwiedzającemu, który zaczyna od Hallstatt, to porównanie. Spędziwszy cztery dni w cichszych, mniej odwiedzanych miejscach, mogłem dostrzec zarówno to, co Hallstatt oferowało, czego one nie miały — wizualny dramatyzm, pełną koncentrację historycznego charakteru — jak i to, co kosztowały tłumy. Do 10:00 w piątek w lipcu nadjeziorna promenada była gęsta. Łodzie z Hallstatt Lahn przybywały co piętnaście minut. Najczęściej fotografowany punkt widokowy, ze ścieżki na północ od wioski, miał kolejkę.
Kopalnia soli Hallstatt, kolejka linowa i skywalk: pełne doświadczenie nad wioskąNic z tego nie uczyniło Hallstatt mniej pięknym. Uczyniło je innym rodzajem piękna — publicznie posiadanym, zbiorowo doświadczanym, estetycznie przytłaczającym. Po czterech dniach w dużej mierze samotnych doświadczeń nad jeziorami wydawało się to niemal przełączeniem na inny tryb.
Przewodnik po wycieczce jednodniowej do Hallstatt dobrze opisuje logistykę. Najważniejsza rada co do Hallstatt to przyjechać wcześnie — przed 9:00 — lub wieczorem po 17:00, gdy autobusy wycieczkowe wróciły do Salzburga. Południe w szczycie lata to najgorszy czas ze znaczną przewagą.
Sobota: nic szczególnego
Ostatni pełny dzień spędziłem głównie w okolicach Bad Ischl. Przeszedłem się promenadą wzdłuż rzeki Ischl rano, napiłem się kawy w Zauner po raz drugi, pojechałem na małą plażę kąpielową nad Traunsee w pobliżu Gmunden po południu i pływałem przez godzinę. Wieczorem jadłem w Gasthof zur Post w Bad Ischl — prosty posiłek w Gasthaus z Wiener Schnitzel i Erdäpfelsalat, który kosztował 18 € — i byłem w łóżku do dziesiątej.
To jest dzień, który zostałby wycięty z każdego planu podróży. Nie ma na nim nic, co kwalifikuje się jako atrakcja, aktywność czy najważniejszy punkt. Pamiętam go jako najbardziej zrelaksowany dzień tygodnia.
Argument za dłuższym pobytem
Salzkammergut nagradza czas w specyficzny sposób. Nie jest to miejsce, które odsłania ukryte dramatyczne atrakcje, im więcej dni spędzasz — nic nagle się nie pojawi, co byłoby piękniejsze niż pierwsze poranne światło Hallstatt czy Gosausee w bezruchu. To, co się zmienia, to tempo i relacja. Do czwartego dnia nie poruszałem się przez krajobraz; byłem jego częścią, w niewielki sposób, na jaki pozwala tygodniowy pobyt. To samo jezioro, widziane trzy różne poranki o trzech różnych porach dnia, staje się innym rodzajem wiedzy niż zdjęcie z okna autobusu wycieczkowego.
Większość odwiedzających daje temu regionowi jeden dzień, i naprawdę możliwe jest zobaczenie Hallstatt i zrozumienie, dlaczego jest słynne, w jeden dzień. Ale nie poznasz, jak pachnie Schafberg o świcie, ani jak to jest wiosłować przez Gosausee w ciszy, ani dlaczego Bad Ischl był wart sześćdziesięciu lat dla habsburskiego cesarza. Ta wiedza kosztuje tydzień.
Praktyczne planowanie czterodniowego planu Salzkammergut i dłuższej pięciodniowej trasy jezior i gór — oba istnieją dla ludzi, którzy chcą ustrukturyzowanej wersji. Działają i są lepsze niż pojedynczy dzień. Ale jeśli możesz przedłużyć to do tygodnia — zostając w jednym miejscu, jeżdżąc między jeziorami, pozwalając dniom rozmywać się na krawędziach — znajdziesz coś, na co plany podróży mogą tylko wskazać, ale nie do końca uchwycić.
Salzkammergut to jedno z naprawdę pięknych miejsc na ziemi. Zdarza się też, że jest tym rodzajem piękna, dla którego cierpliwość działa lepiej niż pośpiech. To nie jest częste połączenie. Gdy je znajdziesz, zostajesz dłużej, niż planowałeś.